Lęk – odwieczny wróg czy jednak przyjaciel? Zauważ i nie pomijaj swojego lęku… Cz.1

      Wiele osób, a tak naprawdę wszyscy, przychodzą do gabinetów psychoterapeutycznych z problemem przeżywanego lęku. Jedni zdają sobie z niego sprawę, inni  zupełnie nie, jednych pochłania i paraliżuje, inni ledwo co go świadomie czują. Niemniej, na pewnym etapie terapii, prędzej czy później lęk się ujawnia.

Ujawnienie lęku często następuje po tym, jak klient w toku pracy zrezygnuje z części swoich mechanizmów obronnych, w wyniku czego wchodzi w głębszy i bardziej intymny kontakt z terapeutą.  Bliska i głęboka relacja z drugim człowiekiem – a terapeuta jest takim samym człowiekiem jak każdy inny, nawet gdy jest w specyficznej roli – jest zawsze odczytywana jako zagrażająca, co skutkuje podwyższeniem odczuwanego lęku, tak że staje się on widoczny i czytelny zarówno dla klienta jak i terapeuty.
To jest zazwyczaj trudny moment w terapii, ponieważ klient odbiera to uczucie jako nieprzyjemne (takie w istocie jest) i dąży do zmniejszenia go, poprzez uruchomienie kolejnych mechanizmów obronnych. Może to być na przykład reakcja ucieczki – rezygnacja z terapii, odwoływanie sesji, spóźnianie się, zapominanie. Warto jednak wytrzymać w tym co jest, ponieważ lęk jest w istocie tak zwaną emocją sygnałową, wskazującą, że terapia działa i zmierza w pożądanym kierunku.

O co w tym chodzi?

      Jesteśmy przez lata kształtowani różnorodnymi doświadczeniami życiowymi. Pierwszymi i najważniejszymi twórcami naszych doświadczeń są oczywiście nasi rodzice, z ich przekonaniami, tabu, metodami wychowawczymi. Mówią nami oni co wolno a czego nie, co w nas jest pożądane a co nie. Dzieciom zawsze zależy na akceptacji rodziców, więc wypierają zakazane treści i emocje do podświadomości , na straży stawiając lęk. Uczcie lęku jest tak nieprzyjemne, że dziecko nie chce go przeżywać, gwarantując sobie tym samym to, że nieakceptowane treści z podświadomości nie wyjdą. Lęk zatem pilnuje, by funkcjonowanie wśród najważniejszych dla dziecka ludzi było optymalnie bezkonfliktowe. Do całego układu dołącza się także socjalizacja, nacisk społeczeństwa, szkoły, religii, oczekiwania płynące od kultury. W efekcie mamy w głowie mnóstwo głosów i przekonań na temat tego, jacy powinniśmy być, co powinniśmy robić, by zapewnić sobie miłość i akceptację grupy.

Na to wszystko jeszcze nakładamy maski kolejnych mechanizmów obronnych, które maja nas upewnić w tym, by żaden człowiek nie wzbudził w nas silnego lęku. Sam lęk jest nieprzyjemny, a poza tym skoro go czujesz, to znaczy że zbliżasz się do drzwi podświadomości… a za nimi przecież jest to czego NIE WOLNO.

W tym czego NIE WOLNO jest jednak cała nasza autentyczność, prawda naszych uczuć i emocji, pragnień i porywów serca. Droga, by do nich dotrzeć jest wybrukowana lękiem.

Strach czy lęk?

    Jedną z podstawowych rzeczy, jaką warto zgłębić w swoich doświadczeniu, to oddzielenie lęku od strachu. To są w istocie dwa zupełnie różne stany. Powszechnie się mówi, że strach ma swój konkretny powód, jasne źródło, a lęk jest rozmyty i niejasne jest jego źródło. Sposobem na poradzenie sobie z nim jest znalezienie źródła, transformowanie go w strach, i po kłopocie.
Z doświadczenia terapeutycznego jednak widać, że sprawa nie jest aż tak banalnie oczywista.

Strach w istocie jest uczuciem, które ujawnia się w kontakcie ze sprecyzowanym zagrażającym bodźcem, który oceniamy jako większy od nas, wobec którego czujemy się bezradni. Josette ten Have -de Labije, wybitna psychoterapeutka metody ISTDP, mówi, że dorosły człowiek, obiektywnie, ma podstawy żeby się bać tylko wtedy, gdy ktoś grozi mu zabójstwem.

Lęk natomiast, jak już wcześniej opisałam, jest złożoną reakcją, która ujawnia się w wyniku zagrożenia dla naszych uwewnętrznionych norm, wdrukowanych w wyniku wychowania i uspołeczniania. Jest strażnikiem pilnującym bram do naszej podświadomości oraz dba, by tabu nie zostały przełamane.

Co dalej?

W kolejnym artykule opiszę jak rozpoznawać w sobie lęk, jego dynamikę w naszym ciele oraz sposoby, by w nim przetrwać i zachowując przytomność zbliżyć się do swojej prawdy płynącej z podświadomości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *